Zawsze byłam jak najdalsza od antysemityzmu. Czy to wskutek licznych
wątków semickich w nauczaniu szkolnym, czy dlatego, że czasem
lubię sobie posłuchać szmoncesów, czy wreszcie wskutek
przekornego oporu wobec otwartego antysemityzmu Potwora, miłośniczki
ONR i Dmowskiego, tego nie wiem. Wiem natomiast, że nie można
poddawać się poprawności politycznej i mówić, że deszcz pada,
gdy plują nam w twarz.
Wspominałam już, że nie jestem patriotką, gdyby wybuchła znowu
wojna spierniczałabym gdzie pieprz rośnie, byleby tylko mnie nie
skaleczono, ale sprawa 'polskich obozów' jest tak ewidentna,
tak głęboko krzywdząca, tak odrażająco niesprawiedliwa w obliczu
tych wszystkich ludzi zamordowanych i ryzykujących życie dla
ratowania Żydów, że i we mnie burzy się krew. Karkołomnym
argumentem na rzecz obrony tego kłamstwa jest tłumaczenie, że
chodzi tylko o lokalizację. Nie no, świetnie, to może ze względu
na to, kogo najczęściej tam zabijano, zaczniemy mówić o 'Jewish
Death Camps'? Ale by była jazda.
Jak wiadomo, bo głośno o tym w ostatnich dniach, powstał projekt
ustawy penalizujący używanie zwrotu o 'polskich obozach'. Co
prawda nie bardzo wyobrażam sobie, jak polska jurysdykcja miałaby
sięgać poza granice naszego nieszczęśliwego kraju, ale mniejsza z
tym. Zamysł jest słuszny. Na to dictum władze Izraela
zaczęły kręcić swym wydatnym nosem, bo to rzekomo miałoby
pozwolić na krycie prawdy o szmalcownictwie.
No kurwa mać.
Mówią to ludzie, którzy ustanowili u siebie prawo karzące do 5
lat więzienia za negowanie Holocaustu. Im wolno, nam nie wolno
bronić swojego dobrego imienia. Już sobie o tym myślałam, a moją
refleksję potwierdziły słowa, które opublikowano na stronie Rady
Żydów Polskich, że takie postępowanie jest fantastycznym
prezentem dla antysemitów. Istny strzał w stopę.
Na Twitterze trafiłam na wpis izraelskiej dziennikarki, która ze 20
razy, niczym małe dziecko wierzące, że tupanie nóżką i
krzyczenie pozwoli mu osiągnąć zamierzony efekt, powtórzyła
frazę o 'polskich obozach' i oczywiście została przez
Polaków wielokrotnie zgłoszona za łamanie regulaminu. Władze
portalu nie stwierdziły takowego. Na FB by mnie to nie zdziwiło,
ale tu? Zawiodłam się...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz