Lubię serdecznie Przemysława Babiarza, szczerze, od lat. Mimo, że z wykształcenia jest aktorem, a każdy aktor to trochę oszukista taki ;).
Zawsze do lubienia osób, których się osobiście nie zna, lepiej podchodzić z rezerwą w postaci takiego maleńkiego założenia gdzieś tam z tyłu głowy, że to, jakim się pokazuje taki człowiek publicznie, może być tylko fasadą obliczoną na różnego rodzaju korzyści, że może prywatnie jest to kawał chuja lub co najmniej ktoś, z kim wcale nie musiałabym się dogadywać, gdybym miała okazję.
Jednak w przypadku babiarzowym założenie to kurczy się gwałtownie do rozmiarów mózgu Jolanty, tej od jednorożca i różowości.
Odnoszę wrażenie, że w całej redakcji sportowej TVP nie ma drugiej tak pogodnej i życzliwej postaci. Jego wpadki komentatorskie mają swój urok, jak np. ta podczas ceremonii otwarcia IO w Pekinie w 2008r.: 'A oto Brytyjskie Wyspy Dziewicze... Po stroju widać, że brytyjskie, ciekawe, czy reszta też się zgadza'. Co w nim cenię pozasportowo to to, że nie wstydzi się swojej wiary, co nie raz udowodnił, np. odmawiając w tv śniadaniowej udziału we wróżbach, choć przecież był w pracy i mogło to mieć nieprzyjemne konsekwencje.
Jednakże, skoków komentować to on nie umie i ten człowiek, który go desygnował do tego powinien, cytując NR Geeka, zapierdalać na galerach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz