Nie kupuję w Empiku. Ceny tamtejsze uważam za znakomite a darmowe remedium na zespół suchego oka. Mam jednakże cnego przyjaciela, który tam pracuje, stąd wiem, że kasjerzy są zobowiązani wciskać klientowi przy kasie kit, który najwyraźniej się nie sprzedaje, i nawet prowadzą ranking, kto zgoli więcej nieasertywnych frajerów. Nienawidzę takiego nagabywania. Nie robiłabym tam zakupów nawet śpiąc na forsie.
Wiem, że to nie ich pomysł, a prikaz od szefostwa, które uwierzyło w wynurzenia jakiegoś bożka marketingu. Ten człowiek będzie za to przebywał w Czyśccu 3 min dłużej ;/. Najwyraźniej nie przewidział istnienia ludzi z fobią społeczną, chociaż wyobrażam sobie i mam nadzieję, że nie trzeba być zaburzonym człowiekiem, by tego nie lubić. Kilka takich osób może jeszcze chadza po tej Ziemi.
Analogiczną niechęć kieruję milcząco wobec mijanych wolontariuszy WOŚP. Ci pewnie nie muszą, pewnie niektórzy po prostu mają taki charakter, obrzydliwi ekstrawertycy, tak czy owak - jak chce wrzucić to wrzucam bez zachęty, znaczy, wrzucałam 15 lat temu, zanim zdałam sobie sprawę, że bezinteresowność nie istnieje (chodzi mi tu zarówno o motywację własną jak i organizatorów przedsięwzięcia), jak nie chcę, to nie uczynię tego tym bardziej, im bardziej wesołe zaczepki będą mnie spotykać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz