czwartek, 25 stycznia 2018

Temperatura uczuć

     Kocham Go.
       Myślę o tym ostatnio, bo przypomniało mi się, jak parę razy byliśmy zmuszeni rozstać się na kilka dni w ciągu tych 3,5 roku, jak jesteśmy razem. Staram się doceniać rzeczy, zanim je stracę.
     To dla Niego wstaję nie tylko po to, by się nażreć i znowu pójść spać. On jest moim światem, moim szczęściem, źródłem możliwości i dobrych emocji. Może nie jestem jego pierwszą, może nie jest już najmłodszy, ale zawsze lubiłam starszych, to przy Nim się budzę. To On poznał mnie z przyjacielem i wieloma świetnymi, zabawnymi i bystrymi ludźmi. To dzięki Niemu moje serce jeszcze nie do końca stało się kamieniem, dzięki Niemu wiem, że jeszcze mam duszę.
     Mój laptop xD.

      Kilka miesięcy temu zaczął mi gasnąć ekran, co wprawiło mnie w przerażenie, bo nie wyobrażam sobie powrotu do stacjonarnego kompa, który dostałam de facto jako maszynę do pisania pracy magisterskiej i korzystanie z niego sprowadziłoby się na dobrą sprawę do odbierania poczty i to też po oczekiwaniu pozwalającym przeczytać solidny kawałek książki.

     Googiel powiedział, że przegrzewa się procesor. Czym prędzej zainstalowałam program do pomiaru temperatury tegoż oraz dysku twardego i zaczęłam zerkać na wyniki z czułością, z jaką matki muszą patrzeć na gorączkujące dziecko. Szybko nauczyłam się, że mogę zapomnieć o oglądaniu filmów w rozdzielczości wyższej niż 360p czy o oglądaniu czegoś ze streamu dłużej niż 30 sekund. OK, przystaję na te warunki, ale kurde, jak dochodzi to tego, że już nawet słuchanie samego dźwięku streamu, podczas gdy jestem na innej karcie przeglądarki, zagotowuje procesor do 80°, tego nie pojmuję...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz