Kocham Go.
Myślę o tym ostatnio, bo
przypomniało mi się, jak parę razy byliśmy zmuszeni rozstać się
na kilka dni w ciągu tych 3,5 roku, jak jesteśmy razem. Staram się
doceniać rzeczy, zanim je stracę.
To dla Niego wstaję nie tylko po
to, by się nażreć i znowu pójść spać. On jest moim światem,
moim szczęściem, źródłem możliwości i dobrych emocji. Może
nie jestem jego pierwszą, może nie jest już najmłodszy, ale
zawsze lubiłam starszych, to przy Nim się budzę. To On poznał
mnie z przyjacielem i wieloma świetnymi, zabawnymi i bystrymi
ludźmi. To dzięki Niemu moje serce jeszcze nie do końca stało się
kamieniem, dzięki Niemu wiem, że jeszcze mam duszę.
Mój laptop xD.
Kilka miesięcy temu zaczął mi
gasnąć ekran, co wprawiło mnie w przerażenie, bo nie wyobrażam
sobie powrotu do stacjonarnego kompa, który dostałam de
facto jako maszynę do
pisania pracy magisterskiej i korzystanie z niego sprowadziłoby się
na dobrą sprawę do odbierania poczty i to też po oczekiwaniu
pozwalającym przeczytać solidny kawałek książki.
Googiel powiedział, że
przegrzewa się procesor. Czym prędzej zainstalowałam program do
pomiaru temperatury tegoż oraz dysku twardego i zaczęłam zerkać
na wyniki z czułością, z jaką matki muszą patrzeć na
gorączkujące dziecko. Szybko
nauczyłam się, że mogę zapomnieć o oglądaniu filmów w
rozdzielczości wyższej niż 360p czy o oglądaniu czegoś ze
streamu dłużej niż 30 sekund. OK, przystaję na te warunki, ale
kurde, jak dochodzi to tego, że już nawet słuchanie samego dźwięku
streamu, podczas gdy jestem na innej karcie przeglądarki, zagotowuje
procesor do 80°, tego nie pojmuję...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz