Jest! Doczekali my się, fandom skokowy rok czekał na spełnienie
obietnicy o skoku błachutowym. Znaczy, wiadomo, że skoczył i nawet niczego nie złamał, na materiał filmowy jeszcze czekamy. Czyżby magik od Adobe After Effects miał dużo pracy, by nie wyglądało to na rozpaczliwy ratunek przed upadkiem?
Z tej okazji post niniejszy.
Z tej okazji post niniejszy.
Zanim jednak Czytelnikowi zbierze się na rzyganie tęczą, kilka
słów o tym, czego NIE lubię w komentatorze Eurosportu.
Nie lubię, jak popełnia błędy językowe. OK, nikt nie jest
nieomylny, ale mówienie 'wziąść' to gruba przesada u
człowieka, którego narzędziem pracy jest język (właśnie zdałam
sobie sprawę, jak to brzmi ;P). Kwestią dyskusyjną jest stosowanie
zwrotów 'Norwegowie' zamiast 'Norwedzy' i 'rękoma' zamiast
'rękami'; zanim ktokolwiek odeśle mnie do stron z poprawną
polszczyzną pragnę wystosować votum separatum wobec frazy
'obie formy są poprawne', bo jak ktoś to kiedyś słusznie
ujął w komentarzach na Demotywatorach, jest to rak toczący
językoznawców niezdolnych dłużej opierać się błędom
rozpowszechnionym na masową skalę.
Nie lubię, jak drwi z piłkarzy. Ten sport to nie tylko
nażelowani buce, zamawiający dzieci z próbówki niczym towar
(CR7). Są też wspaniali ludzie wielkiego, niezłamanego tragediami
przez które przeszli ducha, pomagający innym, żeby wspomnieć w
tym miejscu tylko Błaszczykowskiego i Wasilewskiego. Wrzucanie ich
do jednego worka z resztą stawki, nawet, jeśli są w mniejszości,
to stereotypizacja i rzecz brzydka.
Nie lubię, jak za bardzo ciśnie Niemcom. Wiem, że wojna, że
Lidly i Rossmany i banki, że Jugendamty zabierają dzieci polskim
rodzinom, ale do kroćset, co to ma wspólnego ze sportem... Chociaż ostatnio jakoś mu jakby przeszło nieco. I jak
ciśnie Kazachom, nie jest to nacja w żaden sposób bliska mojemu
sercu, wiem, że słabują, no ale przecież robio co mogo...A pamiętam z nieistniejącego już forum skokowego, że są ludzie, którzy im kibicują, więc nie jest tak, że, cytując wywiad z IB ze skokinarciarskie.pl: 'Kto zwraca uwagę na Kazachów?'
No dobrze, a teraz będzie już tylko słodko; cukrzycy proszeni są
o przygotowanie insuliny, a pozostali nadwrażliwi na cukier o nie
czytanie :D.
Poczucie humoru, inteligencja i oczytanie. Wszystkie te rzeczy
po mistrzowsku łączone z sarkazmem, ironią i złośliwością to
znak rozpoznawczy (obok głosu) Błachuta. Tak jak kabaret ma
Górskiego i Wójcika, a publicystyka Ziemkiewicza i Feusette z ich
cudowną kąśliwością i ripostami, tak dziennikarstwo sportowe ma
pana Igora.
Nie trzeba było być entuzjastą skoków ani nawet sportu w
ogóle, by w ciągu ponad 2 lat, odkąd te słowa padły na antenie
Eurosportu natknąć się w sieci na tekst o 'idiocie bez szkoły,
człowieku z Excela'. A to tylko wierzchołek góry lodowej, o
czym wiedzą dobrze widzowie w/w stacji i/lub obserwujący na
Twitterze profil Królowie Mikrofonu, poświęcony także J.
Pieczatowskiemu i M. Rudzińskiemu.
Wpadlibyście, że w komentowanie skoków można wpleść
progresywną stawkę podatkową, bicie Murzynów, Radio Erewań i
kurczaki? :))
Widziałam w skokach różne cuda przez ponad ćwierćwiecze
oglądania, ale takiej odwagi, by debiutować w wieku 45 lat to
jeszcze nie widziałam :D. Czego to człowiek mediów nie zrobi dla
oglądalności ;). No, ale zapewne dużą rolę w tym, że dał się
podpuścić Stochowi i przyjąć wyzwanie skoku z K-15, jeśli
wpisowi na FB Kamila pęknie 50 tys. like'ów, odegrał fakt, że
jest wysportowany; uprawia od przeszło 30 lat biegi na orientację
i inne adventure racingi, co samo w sobie mi nie imponuje, bo
po poczytaniu na ten temat stwierdzam, że to taka rozciągnięta w
czasie i przestrzeni forma samookaleczenia ;)), ale mam wrażenie, że
mało jest osób, które łączą dobrą formę fizyczną z
rozwiniętym intelektem.
Pan Igor często w swoich komentarzach zwraca uwagę na to, by
dać zawodnikom po prostu trochę spokoju, by się nie pastwić, gdy
im nie idzie i nie czepiać, że czasem nie mają ochoty (albo
pozwolenia od trenera) rozdawać autografów i pozować do zdjęć. A
gdy skoczek się wyrżnie, to go żałuje, nawet, jeśli to Niemiec
:>.
Ucieszyłem się, gdy uderzył pięściami w zeskok, bo to znaczy,
że nic mu się nie stało.'
Poglądy. To moja prywatna opinia, pozasportowa, nie mająca związku
z warsztatem komentatorskim co prawda, ale mam prawo ją wyrazić.
Osobiście nie pałam przesadnie do ojczyzny, ale patriotyzm
błachutowy może się zagorzałym kibicom naszych Orłów podobać.
Mówi o sobie, że jest 'polskim szowinistą' i ma to ten
smaczek, że jest z pochodzenia Ślązakiem. 'Ukryta opcja
niemiecka', RAŚ, mówi Wam to coś? :> Ciągle wraca do
rodzinnych Gliwic organizować rajdy na orientację i nie udaje
Warszawiaka, choć od lat mieszka w stolicy, ale jej historię
szanuje. Przynajmniej tak mi się wydaje, bo coś tam bredził kiedyś
o 'królewskim, stołecznym Krakowie', rozumiem, że to żart?
:>
Tak jak w przypadku Babiarza, tak i w przypadku pana Igora
cenię wiarę i to, że - co nie oznacza epatowania - nie wstydzi się
do niej nawiązać.
'Vincent Descombes - Sevoie kończy 33 lata, co oznacza, że
wchodzi w wiek Chrystusowy.'
Piękne.
Ostatnio czytam książkę i jak raz wpadam na taką frazę, która
mi idealnie w tym miejscu pasuje :)
Moje życie to pasmo porażek i mój zwichrowany umysł szuka czasem
nawet w nieistotnych życiowo kwestiach ukojenia i powodu do
uśmiechu. Nieliczne dobre chwile, małe przyjemności, są jak
kwiaty rzucane w szambo - piękne i pachnące, ale szybko nikną w
ogólnej mizerii, nie zmieniając jej zasadniczych parametrów. Raz
na dekadę zdarzy się coś, co niczym solidny bukiet róż utrzyma
się na powierzchni dłużej - taką rzeczą był koncert Evanescence,
który zasponsorował mi mój nieoceniony przyjaciel.
Porównywanie faceta do kwiatka mocno trąca magistratem
słupskim, if you know what I mean, ale pozwolę sobie
stwierdzić, że Igor Błachut to taki mój słonecznik :))), bo daje
mi wiele, wiele radości. Tudzież Kacper Merk, przez którego chyba
zacznę oglądać biegi narciarskie ;) i Marek Rudziński.
Dzięki, Panowie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz