Dziś, jak wiadomo, mamy Dzień Babci.
Ponieważ nie mam wiele do powiedzenia o matce taty, która zmarła 4 lata temu, a którą ostatni raz widziałam gdzieś tak na początku podstawówki, wpis będzie o matce Potwora. Ku przestrodze, po raz kolejny.
Wpis przaśny, brzydki, nie mający nic wspólnego ze stereotypowym obrazem babci ze stron z memami, wedle którego jest to stworzenie dobre a łagodne i z tendencją do zakarmienia wnuków na śmierć. Może będzie taki dlatego, że Michalina, bo tak miała na imię (stąd tytuł notki, ponoć tak właśnie mawiała) zmarła zanim się urodziłam, spocząwszy po zwyczajowym sprzątaniu znamionującym ciężką nerwicę natręctw na fotelu bujanym.
Ten fotel stoi metr ode mnie, gdy piszę te słowa. Nie myślę o tym na co dzień, ale może to jeden z powodów, dla których śmierć stale zajmuje moje myśli?
I bardzo dobrze, że nie było nam dane się poznać, bo mogłoby się to skończyć dla mnie kryminałem... Co zasadniczo nie jest bardzo złym pomysłem dla fobika społecznego, ale te gwałty...
Michalina była, jak by to ujął mój tata, 'uczona', czyli miała wykształcenie wyższe. Konkretnie - pedagogiczne. Pracowała jednak nie w zawodzie, a w dużym przedsiębiorstwie zajmującym się ziołami; bez skojarzeń, to nie te czasy ;). Czy w tej pracy wytraciła całą wiedzę, czy sama ją wypaczyła, czy też taki był wtedy trend w pedagogice - nie wiem, może wszystko na raz, ale jej metody wychowawcze, znane mi z opowieści Potwora, pozostawiały wiele do życzenia. Właściwie wszystko.
Bicie kablem od żelazka. Jasne sugestie, wynikające z chorej zazdrości, że Potwora i mojego dziadka łączy jakaś niezdrowa relacja. Ustawiczne, konsekwentne poniżanie słowne, może w nadziei, że córka postawi się i zechce udowodnić zachowaniem, że jest inaczej. Niestety, nie zrobiła tak, tylko uwierzyła... Dziadek uciekał w pracę, co nie było trudne, bo jako piekarz musiał być w zakładzie świątek-piątek i niedziela...
Sam sobie odpowiedz, Czytelniku, czy tak 'wychowany' człowiek sam będzie w stanie wychować 'na ludzi' własne dziecko i czy powinien w ogóle się rozmnażać.
Ja już mam swoją odpowiedź...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz