Czego brakuje Polakom?
Słońca, szerokiego dostępu do wysokiej jakości służby
zdrowia i dystansu do spraw nie będących osobistymi.
O tym ostatnim przekonuję się ostatnio, buszując po Twitterze
przy okazji niedawnej rekonstrukcji rządu. Zażartuj z obecnej
władzy - zaraz posądzą Cię o bycie poplecznikiem poprzedniej.
Powiedz coś na poprzednią - a za moment zostaniesz pisiorem,
wrogiem konstytucji i katotalibem. Jakby niemożliwością było
dostrzeganie błędów i posiadanie własnego zdania, jednocześnie
nie popierając nikogo i nie biorąc udziału w wyborach, które to
podejście wyznaję. I nie wstydzę się, choć różne kampanie
przed wyborami próbują mi ten wstyd wpoić, a wręcz jestem dumna
ze swojego braku zaufania, bo doświadczenie pokazało mi, że bym
się na wyborze przejechała srodze.
Analogiczna sytuacja ma miejsce w przypadku dziennikarzy. Ileż
to razy się słyszało, że ten czy ów się sprzedał, jakby
człowiek pióra/mikrofonu/klawiatury nie miał już prawa do bycia
człowiekiem idei, rzeczywiście wierzącym w wartości strony, którą
popiera. Moim skromnym zdaniem w równym stopniu taką osobą może
być K. Ziemiec, jak i P. Kraśko, ale co ja tam wiem...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz