Konserwatyzm mojej duszy przejawia się także w tym, że nie
pociągają mnie nowości. Dotyczy to też szeroko rozumianej branży
rozrywkowej i z tego powodu, gdyby nie przypadek w postaci demota,
nigdy nie dowiedziałabym się pewnie o serialu 'The last man on
earth'.
Najkrócej o fabule: mamy 2022 rok, tajemniczy wiruswybija ludność
i z początku wydaje się, że nasz bohater, facet w średnim wieku,
zostaje na planecie sam.
Czy fobik społeczny może sobie wyobrazić cudniejszy scenariusz? :D
No, może byłoby trochę tęskno do tych paru osób, które udało
się polubić, ale rozwiązanie wszelkich problemów nie może się
odbyć za darmo. Ile razy to sobie wyobrażałam; wszelkie dobra
kultury, stojące przede mną otworem, możliwość podróżowania,
choćby i tym rowerem, wszędzie, gdzie mi się zamarzy, pięniądze
stają się zbędne, nie ma już debili, chamów,
ćwierćinteligentów...Wszystko oczywiście cudowne do chwili, gdy
rozboli ząb, ale sza ;P.
Niestety, serial amerykański, a amerykanie to ludzie sentymentalni i
już pod koniec pierwszego odcinka okazuje się, że protagonista nie
umie poradzić sobie z samotnością i postanawia się zabić, aż tu
nagle, no, kompletnym przecież przypadkiem, pojawia się kolejna
postać, i to kobieta. I tak powoli tworzy się kilkuosobowa
gromadka, na wesoło radząca sobie z zaistniałą apokalipsą.
Tylko ten humor...No właśnie, w nim tkwi szkopuł. Pół biedy, jak
coś jest po prostu nieśmieszne. Dla mnie przynajmniej. Niestety,
Will Forte, scenarzysta i odtwórca głównej roli (czy takie combo
może się dobrze skończyć?) na początku postawił na 'humor'...
Fekalny. I nie trwało to chwilę, brr. Jakoś przetrwałam, chociaż
sama się sobie dziwię, i potem było już lepiej, a nawet
dramatycznie, bo znalazło się kilka trupów, co tylko czyni serię
ciekawszą, tym bardziej, że jestem miłośniczką dramatów.
A teraz znowu wywinęli mi niesmaczny numer i mamy bohatera -
seryjnego mordercę, żywiącego się ludzkim mięsem. No kurwa, czy
to horror? Czy nie mogli sobie odpuścić sceny wykopywania zwłok?
Tak spierdolić potencjał całej historii...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz