Od tak dawna, że nie pamiętam nawet, od kiedy, szybko się męczę. Zrobiłam, co mi przyszło do głowy, wspomaganej usilnie niezastąpionym wujem Google, by zwiększyć swoją witalność - wzbogaciłam dietę w naturalne źródła żelaza, biorę magnez oparty na związkach lepiej niż gorzej przyswajalnych, nie zarywam nocy, nie piję już w tak szalony i nieokiełznany sposób, jak kiedyś. Coś tam, co prawda, internety mówiły o sportach, żeby uprawiać, ale, no... Eeeee co by tu napisać ;P. O, mam, wiem, szkoda stawów ;P.
Nic dziwnego w sumie, gdy wstaje się o szóstej rano (a czasem i wcześniej, bo przecież nie ma sensu znowu zasypiać 10 czy 15 min przed budzikiem, ale żeby w weekend też? Dziś wróciłam z koncertu Kultu, jednego z trzech moich ulubionych polskich zespołów, już po kilku piosenkach, bo poczułam się zmęczona. No kurde.Powinnam chyba zrobić badanie krwi...Albo i nie, jeszcze coś znajdą ;/ ...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz