Myślałam już o tym nieraz.
Niektórych zachwycają osiągnięcia
cywilizacji, wynalazki i odkrycia popychające ludzkość do przodu,
bla bla i tym podobne, czyniąc sobie z idei postępu niemal religię.
A przecież ten medal ma dwie strony. Co z
tego, że medycyna nie stoi w miejscu, skoro mamy dziś do czynienia
z chorobami, jakich nie było sto lat temu, alergie są powszechne a
coraz to nowe leki wywołują niepożądane, czasami straszne skutki
uboczne, żeby wspomnieć tylko historię z Talidomidem. Nad zmianą
płci już nawet nie będę się pastwić.
Co z tego, że mamy coraz bardziej wypasione
telewizory, smartfony, komputery, skoro nie wszystkich na nie stać,
a produkcja wielu innych towarów, choćby ciuchów, pociąga za sobą
wyzysk ludzi w krajach Trzeciego Świata łącznie z narażaniem ich
życia (vide zawalenie hali produkcyjnej w Bangladeszu)? Coraz
więcej coraz doskonalszej broni, coraz to nowe narkotyki i
dopalacze, mnożą się sposoby na 'ułatwienie' nam płacenia za
dobra i usługi żeby tylko wyciągnąć hajs, co przy okazji wcale
nie czyni naszych pieniędzy bezpieczniejszymi.
Te refleksje powróciły do mnie wobec
tragedii, która rozegrała się ostatnio w kopalni węgla
'Zofiówka'. Nie mogę sobie nawet wyobrazić, jak potworne to musi
być - nie zginąć od tąpnięcia od razu, tylko czekać z nadzieją
na ratunek i się nie doczekać, mieć świadomość umierania,
uduszenie się... Kurwa, wysyłamy na Marsa, na jebanego Marsa
maszynę, która będzie wiercić powierzchnię na 5m wgłąb, a
nadal nasi bliźni giną pod ziemią wydobywając trącające myszką
źródło energii? Czemu nie robią tego roboty, przynajmniej tam,
gdzie zagrożenie jest najwięjsze? Ok, można powiedzieć, że to
droga impreza, że trzeba serwisować itd., ale robot nie pójdzie na
L4 ani na emeryturę.
No i nie będzie trzeba po nim wypłacać renty
dzieciom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz