Od czasu do czasu nachodzi mnie na przeglądanie moich cyfrowych pamiątek po fajnie spędzonym czasie z ludźmi poznanymi w sieci - zrzuty ekranu z zabawnymi rozmowami, filmiki z okazji urodzin i imienin, zapisy rozmów, które wtedy wydawały się znaczące...
Wydawały, bo tych ludzi nie ma już w moim życiu. Część porzuciłam ja, część porzuciła mnie. Płomienne zapewnienia o przyjaźni i tym, jak byliśmy dla siebie nawzajem ważni - wszystko okazało się nic nie warte. Niektórych spotkałam w realu, jeździliśmy do siebie, kupowaliśmy sobie prezenty urodzinowe... Teraz to wszystko okazuje się stratą czasu, pieniędzy, ale co najważniejsze, zaangażowania, emocji.
Po co to wszystko? Te rozczarowania? Samotność ma swoje minusy, ale jest złem, które raz poznane, raczej człowieka nie zaskoczy. Ludzie zaś na tysiąc sposobów mogą zranić, zawieść, wbić nóż w plecy...To oczywiście dotyczy i mnie, nie jest tak, że uważam się tylko za ofiarę, ja też mogę być nie w porządku, nie spełniać pokładanych we mnie przez drugą stronę nadziei.
A zatem dylemat jeża rozstrzygnięty na rzecz samotności.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz