Jakiś czas temu w moim biurze oglądano trailer trzeciej części nieśmiertelnego filmu "Kogel Mogel', który za niespełna miesiąc ma wejść do kin. Przypomniało mi to postać babci Wolańskiej, która miała dzikiego wręcz pierdolca na punkcie swojego pudla (irytujące stworzenia, tak swoją drogą, podobnie, jak yorki) i karmiła go bodaj cielęciną, a do czego mieszkańcy wsi w której Piotruś spędzał wakacje u Kasi podeszli zdroworozsądkowo, wyśmiewając w głos zdziwaczałą, pretensjonalną staruszkę.
Dziś szał na koty i psy już mało kogo dziwi. Taka ta nasza Polska niby zacofana, zaściankowa, ale nawet na moim betonowym osiedlu nie trudno widok pupila w pociesznym kubraczku. Trudno o serwis rezerwacyjny dotyczący miejsc noclegowych nie uwzględniający w filtrach wyszukiwania możliwości przebywania na urlopie ze zwierzakiem, są też hotele dla czworonogów. I wszystko niby spoko, jest podaż, jest popyt, ale mam wrażenie, że zaczynamy przekraczać pewną granicę.
Już nawet nie chodzi mi o ateistyczne lewactwo, twierdzące ochoczo, że im bardziej zna ludzi, tym bardziej kocha zwierzęta, bądź wyznających cokolwiek kontrowersyjne dla mnie przekonanie chrześcijan (czy też może mających się za nich?), że te co skaczą i fruwają też mają duszę. Chodzi o kolejne kroki na drodze stawiania zwierzęcia ponad człowiekiem. Bo nawet jeśli ktoś w duszę ludzką nie wierzy, to czy nasz rozum, nasza zdolność osądu konsekwencji naszych czynów nie czyni nas istotami wyżej postawionymi niż nawet najbardziej zdolny do służby człowiekowi zwierzak?
Te przemyślenia wzięły mi się z postanowienia wielu polskich miast, że w tym roku nie będzie na Sylwestra fajerwerków. Dawno wyrosłam z zachwytu nad pirotechniką, który to zachwyt nawet w dzieciństwie nie towarzyszył mi szczególnie mocno, ale litości, mówimy o jednej nocy w roku! Ale nie, bo piesek się przestraszy.
Żeby nie było, nie popieram dręczenia zwierząt, bicia czy co gorszych 'popisów' właścicieli, którzy nigdy nie powinni nimi być, a o których okrucieństwie niestety regularnie co jakiś czas słychać w mediach. Chodzi o to, że zmierzamy do uczynienia stworzeń, istniejących po to, by nam tak czy inaczej służyć, równymi nam.
A one nigdy równe nam nie będą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz