Zaczęło się. Spodziewałam się tego.
Kiedy dwa miesiące temu byłam w pośredniaku, był początek roku i
dopiero spływały oferty stażowe, ale teraz jest ich trochę, także
dla 30+, zatem od dziś (i jutra) pewnie przez 3 albo 4 tygodnie będę
ganiać na rozmowy kwalifikacyjne, które kompletnie nic mi nie
dadzą, oprócz nerwów, upokorzenia brakiem efektów i wydatków na
dojazdy. A potem tłumaczyć się z tego przed panią urzędniczką.
Skąd wiem, że tak będzie? Zbyt wiele razy próbowałam. Znam ten
model aż za dobrze. Część rekrutacji zapewne jest ustawiona po
to, by pracodawca nie musiał wykładać tych marnych 800zł
miesięcznie, które dostaje stażysta (od Urzędu Pracy). Reszta,
nawet jeśli uczciwa, też nie dla mnie. Już nie raz było tak, że
na miejscu dopiero okazywało się, że firma wymaga kompetencji,
których nie opisała w ogłoszeniu, (niektórzy na STAŻ oczekiwli
nawet...Doświadczenia!) a nawet, jeśli i to nie miało miejsca, to
z moją fobią nie jestem w stanie mimo najlepszego nawet
merytorycznego przygotowania zrobić odpowiedniego wrażenia.
Potwór nie omieszkał mi ostatnio oznajmić, że także przez moją
tuszę...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz