sobota, 10 marca 2018

Beton

     Konkretnie, beton umysłowy.
     Potwór poprosił mnie dziś o ściągnięcie filmu o protestantyzmie autorstwa niejakiego G. Brauna. Kto troszkę siedzi w polityce wie, kto zacz, kto nie, odsyłam na YouTube, ale ostrzegam, długo nie da się słuchać.
     Odmówiłam. Co prawda, przedmiotem tego tworu jest, ściśle rzecz biorąc, luteranizm, który akurat z ruchów prostestanckich pociąga mnie najmniej albo wcale, bo koncept, że 'Pan Bóg ci sprzyja to masz kasę' wydaje się być, mówiąc łagodnie, chybiony, ale nadal, zbyt cenię sobie ideę ekumenizmu, by przykładać rękę do wzajemnego opluwania się kościołów chrześcijańskich w tych czasach, gdzie nasza religia jest tak brutalnie rugowana i atakowana... No, ale potwora nie przekonasz, ona mądrzejsza od papieża, encyklopedii, wykładowców akademickich... Ostatnio mi oświadczyła, że socjologia to nie nauka.
     Mam przynajmniej tę małą satysfakcję, że nie za bardzo za tę odmowę (jak można odmówić matce?!) może się na mnie obrazić, bo jest chora i skaczę koło niej , a to obiad, a to herbatka, a to chusteczki po niej wyrzuć, bo sama nie wpadnie na to... Wczoraj jej powiedziałam, że w jej pokoju - dawniej moim - to brakuje już tylko szczurów, i że trzeba to po męsku posprzątać (czyli, że ja :D ), bo tak się zaczyna choroba zbieractwa, a ona mi na to, że w PRL-u mało co było, to się przyzwyczaiła tak myszkować.
     Tylko, że ten ustrój upadł 30 lat temu.
     No kurwa, beton.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz