poniedziałek, 3 stycznia 2022

Zmiana stanu osobowego

 Mojemu dawnemu przyjacielowi tuż przed Świętami urodził się synek.

Czemu nazywam go per dawnym? Otóż uważam naszą przyjaźń za zakończoną, skoro doskonale wiedział, że Potwór umiera na raka, a o jej śmierci dowiedział się 1,5 miesiąca po fakcie, bo dopiero wtedy się mną na nowo zainteresował i to też tylko dlatego, że zapomniał o moich urodzinach.

W każdym razie - nigdy nie powiedziałam mu tego. Wiem, że by się tłumaczył, a ja nie chcę tłumaczeń. Skutek tego jest taki, że tuż po Nowym Roku dostałam zdjęcia małego Filipka (jakbym o nie prosiła, ja pierdolę) z komentarzem, że 'koniecznie musimy się spotkać'.

Otóż absolutnie nie odczuwam takiego przymusu. Ba, wywijam sobie mózg na lewą stronę w poszukiwaniu wymówek, choć konkretna data ewentualnego spotkania to jeszcze melodia przyszłości. Nie lubię dzieci, a obłudą i hipokryzją brzydzę się  mocno i choć wyobraźnię mam dość bujną, nie mogę 'oczyma duszy mojej' zobaczyć siebie stojącej nad łóżeczkiem i ciumkającej fałszywe zachwyty nad stworzeniem, które tylko drze ryja, je i sra. I może jeszcze wymyślającej, że np. 'włoski to ma po mamie, a oczka po Tobie', czy czego tam społeczna konwencja ode mnie wymaga.

W końcu będę musiała napisać prawdę i zaproponować pozostanie przy kontakcie SMS-owym. Nie liczę na zrozumienie.

Dlaczego nie mogę być normalna? To znaczy, wiem, że jestem taka przez protoplastów, ale czemu to musiało mnie spotkać? Czemu nie mogłabym, niczym większość kobiet, lubić i chcieć dzieci? Stanąć na głowie, żeby wyglądać jak najatrakcyjniej i znaleźć sobie kogoś?

Czemu muszę żyć na świecie, na którym by być dla kogoś najważniejszym, trzeba się dać ruchać?  

Miałam nadzieję, że moje życie zmieni pojawienie się współlokatora, przyjaciela z netu, z którym znam się kilka lat, a który w tym nowym roku ma zamieszkać ze mną (to był mój pomysł). Nawet żartobliwie opowiadałam o nim w pracy per mój przyszły chłopak. Pochlałam w Sylwestra i oczywiście wtenczas cała moja skrzętnie ukrywana 'ciepłokluchowość' wylała się (nomen omen 😅) na Tomka w postaci tekstów, że jestem szczęśliwa, że będziemy dzielić kwadrat, że mam nadzieję, że będziemy się wspierać, bla bla bla.

Na co odpisał, że nie podchodzi do naszego razem mieszkania emocjonalnie 😥



 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz